Artykuł Gdzie oglądać sporty walki? Mecze online, transmisja TV pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>W Polsce dostęp do transmisji sportów walki jest zróżnicowany, a darmowe źródła pojawiają się okazjonalnie. Najczęściej bezpłatnie udostępniana bywa część wydarzeń, zwłaszcza karta wstępna większych gal MMA, boksu czy mniejszych projektów typu fight night. Federacje publikują niekiedy pierwsze pojedynki na własnych kanałach YouTube, aby umożliwić widzom łatwiejszy dostęp do atmosfery wydarzenia jeszcze przed rozpoczęciem głównych starć.
W przypadku takich organizacji jak KSW darmowe materiały obejmują czasem dwie lub trzy pierwsze walki, dzięki czemu można zobaczyć część zawodników debiutujących, mniej rozpoznawalnych lub młodszych talentów. Darmowe transmisje rzadko obejmują jednak walkę wieczoru, która zwykle trafia do pakietów płatnych lub systemów PPV. y
Choć coraz więcej widzów korzysta z możliwości transmisji online, sekcja streamingowa STS TV nie oferuje dyscyplin związanych bezpośrednio ze sportami walki. W katalogu STS TV można znaleźć relacje z wielu sportów, od piłki nożnej, przez tenis i wiele innych, jednak MMA, boks i inne gale związane ze sportami walki nie są dostępne w STS TV.
Telewizja wciąż pozostaje jednym z kluczowych mediów, w których transmitowane są sporty walki, choć oferta jest mniej rozbudowana niż w internecie. Najszerszym dostępem dysponuje grupa Polsat, a szczególnie kanał Polsat Sport Fight, stworzony z myślą o fanach sportów walki, gdzie przez całą dobę transmitowane są różne gale z odtworzenia. W ramówce znajdują się gale MMA z całego świata (w tym UFC), boks a także retransmisje historycznych starć.
Polsat w chwili obecnej dysponuje najszerszą ofertą transmisji dotyczących sportów walki w Polsce. Dodatkowo Polsat nabył prawa do prestiżowych gal UFC. Dzięki temu Polsat zapewnia polskim widzom dostęp do największych wydarzeń w MMS, boksie i innych sportach walki, zarówno w telewizji, jak i online.
Swoją ofertę związaną ze sportami walk ma także Telewizja Polska. Na otwartym kanale TVP Sport można obejrzeć na żywo gale bokserskie, szczególnie te organizowane w naszym kraju.
Nie od dziś wiadomo, że Internet stał się głównym miejscem, w którym transmitowane są sporty walki i inne dyscypliny sportowe. To efekt globalny, widoczny nie tylko w samej Polsce. Platformy cyfrowe oferują znacznie szerszy wybór gal niż telewizja tradycyjna, co wynika z prostszego modelu licencyjnego i możliwości dostosowania transmisji do wielu urządzeń. Serwisy streamingowe takie jak Polsat Box Go, Canal+ online, a także zagraniczne platformy federacji, umożliwiają oglądanie wydarzeń z dowolnego miejsca, często w jakości HD lub 4K.
Najczęściej chcąc obejrzeć jedno wydarzenie – czyli całą gale MMA – należy opłacić PPV w wysokości nawet kilkudziesięciu złotych. Opłacony dostęp pozwala obejrzeć wszystkie walki, studio oraz rozmowy z ekspertami. Często PPV daje dostęp do obejrzenia gali z odtworzenia. Co ciekawe, sporty walki trafiły nawet do streamingowych gigantów typu Netflix, które znane są z dystrybucji filmów oraz seriali.
Zdecydowana większość gal odbywających się w Polsce oraz za granicą trafia najpierw do streamów, podczas gdy transmisje telewizyjne stanowią mniejszą część rynku. Z tego powodu dostęp online stał się podstawowym sposobem na obejrzeć pojedynki na żywo, niezależnie od tego, czy chodzi o małą lokalną galę, czy o prestiżowy event o zasięgu międzynarodowym.
Artykuł Gdzie oglądać sporty walki? Mecze online, transmisja TV pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Gdzie oglądać skoki narciarskie? Mecze online, transmisja TV pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Transmisje skoków narciarskich w Polsce można oglądać za darmo dzięki oficjalnym nadawcom posiadającym prawa do emisji zawodów. Pełne prawa do Pucharu Świata ma grupa Warner Bros. Discovery, dlatego większość konkursów pokazuje Eurosport 1 oraz TVN – to właśnie na tych kanałach można śledzić relacje na żywo z kwalifikacji, serii próbnej i konkursów indywidualnych. Dodatkowo polskie zawody, takie jak konkursy w Wiśle czy Zakopanem, są transmitowane również w TVP Sport, gdzie dostęp online w serwisie tvpsport.pl lub aplikacji TVP Sport jest całkowicie darmowy i bez reklam. Dzięki temu kibice mogą oglądać występy Polaków, gdzie główną rolę dalej odgrywa Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, czy Jakub Wolny., zarówno w telewizji, jak i w internecie – na komputerze, smartfonie lub smart TV.
STS TV nie transmituje skoków narciarskich. W ofercie bukmachera dostępne są relacje z wielu dyscyplin sportowych – między innymi z piłki nożnej, tenisa czy siatkówki – ale prawa do transmisji Pucharu Świata w skokach narciarskich należą do Warner Bros Discovery. Oznacza to, że skoków nie można oglądać bezpośrednio w serwisie STS TV. Osoby, które mają konto w STS, mogą obstawiać wyniki w ofercie przed konkursem Pucharu Świata, a same transmisje oglądać na kanałach Eurosport 1, TVN lub w internecie na platformie Max, gdzie dostępne są wszystkie konkursy, kwalifikacje i seria próbna.
Skoki narciarskie w telewizji można oglądać na kanałach Eurosport 1, TVN oraz TVP Sport. Pełne prawa do transmisji Pucharu Świata posiada grupa Warner Bros, dlatego większość zawodów, w tym kwalifikacje, seria próbna i konkurs indywidualny, pokazywana jest na żywo właśnie w Eurosporcie i TVN. Czasami jednak zawody Pucharu Świata są też na innych kanałach grupy, między innymi w TTV oraz TV 4 lub TV 6.
W przypadku polskich konkursów w Wiśle i Zakopanem, transmisje udostępnia również Telewizja Polska dzięki czemu kibice mogą oglądać występy Polaków na bezpłatnych kanałach TVP 1 i TVP Sport. W ramówce TVN i Eurosportu pojawiają się także szczegółowe relacje z zawodów, a komentarz ekspercki i rozmowy ekspertów pozwalają śledzić każdy etap rywalizacji o podium. Wszystkie transmisje TV dostępne są w jakości HD, zarówno w telewizji kablowej, jak i na platformach cyfrowych.
Transmisje i streamy skoków narciarskich online dostępne są legalnie na platformie Max, w Playerze oraz w serwisie tvpsport.pl, ale tylko w ramach zawodów Pucharu Świata rozgrywanych w Polsce. Na platformie Max można oglądać na żywo kanały Eurosport 1 i Eurosport 2, które transmitują cały sezon Pucharu Świata, w tym kwalifikacje, konkursy indywidualne i drużynowe.
Widzowie mają tam dostęp do pełnego harmonogramu zawodów i relacji bez przerw na reklamy. W TVP Sport można natomiast śledzić bezpłatne transmisje z polskich konkursów, również na komputerze lub urządzeniach mobilnych. Wszystkie relacje dostępne są w wysokiej jakości obrazu, a dzięki transmisjom online kibice mogą oglądać skoki na żywo z dowolnego miejsca – w pracy, domu lub w podróży.
Artykuł Gdzie oglądać skoki narciarskie? Mecze online, transmisja TV pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Kto zagra na Mistrzostwach Świata 2026? Poznaliśmy pierwszych zakwalifikowanych pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Za nami eliminacje do Mistrzostw Świata 2026, które po wielu miesiącach rywalizacji wyłoniły liczne reprezentacje pewne udziału w turnieju rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W gronie zakwalifikowanych znaleźli się oczywiście gospodarze – Kanada, Meksyk oraz USA – dla których będzie to kolejna okazja do zaprezentowania się na mundialu, a dla Kanady dopiero trzeci występ w historii. Poza nimi bezpośredni awans wywalczyły najlepsze drużyny poszczególnych kontynentów, które potwierdziły swoją dominację w eliminacjach i tabelach grup.
W strefie azjatyckiej awans na mundial zapewniły sobie m.in. Japonia, Iran, Korea Południowa oraz Australia, które od lat należą do czołówki tego regionu. Na uwagę zasługują także Arabia Saudyjska i Katar, a także historyczni debiutanci – Jordania oraz Uzbekistan – dla których udział w mistrzostwach świata 2026 będzie pierwszym takim osiągnięciem. Z Oceanii przepustkę na mundial zdobyła Nowa Zelandia, która ponownie okazała się najlepszą drużyną w swojej strefie i wykorzystała zwiększoną liczbę miejsc.
Ameryka Południowa tradycyjnie wystawi bardzo silną reprezentację zespołów. Awans wywalczyli obrońcy tytułu z Argentyny, rekordziści pod względem liczby występów – Brazylijczycy, a także Urugwaj, Kolumbia, Paragwaj i Ekwador. Wszystkie te drużyny zapewniły sobie udział dzięki regularnym zwycięstwom, dobremu bilansowi bramkowemu oraz stabilnej grze na przestrzeni całych eliminacji.
Nie zabraknie również mocnej obsady z Afryki. Awans na mistrzostwa świata uzyskały m.in. Maroko, Senegal, Tunezja, Egipt, Algieria i Ghana, a także Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Republika Południowej Afryki. Historyczny sukces odniosła Republika Zielonego Przylądka, która po raz pierwszy w dziejach zagra na mundialu i dołączyła do grona szczęśliwców.
Najliczniej reprezentowana będzie jednak Europa. Bezpośrednie kwalifikacje wywalczyły takie potęgi jak Anglia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Holandia i Belgia, a także Chorwacja. Oprócz nich awans uzyskały również Austria, Szwajcaria, Szkocja i Norwegia. Lista zakwalifikowanych po eliminacjach pokazuje, że mundial 2026 zapowiada się jako turniej z udziałem najlepszych drużyn świata, łączący piłkarskie potęgi z nowymi, ambitnymi reprezentacjami. Liczba reprezentacji z z Europy ulegnie jeszcze zmianie, ponieważ w marcu odbędą się mecze barażowe.
Po zakończeniu eliminacji nadszedł czas na baraże do Mundialu, które wyłonią ostatnich uczestników mistrzostw świata 2026. W decydującej fazie rywalizacji zespoły z różnych kontynentów powalczą o jedno miejsce lub bezpośredni awans, a stawką będzie dołączenie do listy uczestników turnieju. W barażach interkontynentalnych zobaczymy m.in. Nową Kaledonię, Jamajkę, Demokratyczną Republikę Konga, Boliwię, Surinam oraz Irak. Najpierw rozegrane zostaną półfinały Nowa Kaledonia – Jamajka oraz Boliwia – Surinam, a ich zwycięzcy zmierzą się odpowiednio z reprezentacjami DR Konga i Iraku w finałach, które zdecydują o tym, kto awansuje na mundial.
Równie emocjonująco zapowiadają się baraże europejskie. W pierwszej ścieżce Włochy zmierzą się z Irlandią Północną, a Walia z Bośnią i Hercegowiną, a zwycięzcy tych spotkań zagrają w finale o awans. Druga ścieżka obejmuje mecze Ukraina – Szwecja oraz Polska – Albania, co szczególnie interesuje polskich kibiców, ponieważ reprezentacja Polski wciąż ma szansę wywalczyć udział w mistrzostwach świata 2026. W trzeciej parze półfinałów Turcja zagra z Rumunią, a Słowacja z Kosowem, natomiast w czwartej Dania zmierzy się z Macedonią Północną, a Czechy z Irlandią. Zwycięzcy finałów barażowych dołączą do grona szczęśliwców, którzy zagrają na mundialu, czyniąc marcowe baraże jednym z najbardziej emocjonujących etapów walki o udział w turnieju.
Pełną listę uczestników Mistrzostw Świata 2026 poznamy dopiero po zakończeniu wszystkich spotkań barażowych, których finały zaplanowano na 31 marca. Tego dnia rozstrzygnie się los ostatnich miejsc na mundialu i ostatecznie wyjaśni, które reprezentacje dołączą do grona drużyn mających już zapewniony udział w turnieju. Baraże będą ostatnim etapem kwalifikacji, a ich stawka jest ogromna, ponieważ dla wielu zespołów to jedyna szansa na awans i spełnienie marzeń o występie na mistrzostwach świata.
Po wyłonieniu kompletu uczestników FIFA będzie mogła oficjalnie zamknąć proces kwalifikacyjny i rozpocząć przygotowania do kolejnych kluczowych wydarzeń organizacyjnych. Ogłoszenie pełnej listy uczestników zakończy wielomiesięczne eliminacje rozgrywane na wszystkich kontynentach i pozwoli reprezentacjom skupić się już wyłącznie na przygotowaniach do turnieju. Ostatnie rozstrzygnięcia 31 marca zdecydują nie tylko o tym, kto zagra na mistrzostwach świata 2026, ale także o tym, które zespoły po raz pierwszy w historii zapiszą się na kartach mundialu, a które będą musiały poczekać na kolejną szansę.
Artykuł Kto zagra na Mistrzostwach Świata 2026? Poznaliśmy pierwszych zakwalifikowanych pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Czy Polska awansuje na Mundial 2026? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Czy Polska awansuje na mundial? Analiza odpowiedzi na to pytanie dokonuje się chyba w każdym polskim domu, który przy okazji wszystkich spotkań reprezentacji Polski wiernie zasiada przed telewizorem, by oglądać Biało-czerwone „Orły”. Tysiące kibiców zasiadają też na trybunach stadionów w Warszawie i Chorzowie, by wspierać państwową reprezentację w walce o awans na turniej mistrzostw świata, który odbędzie się w przyszłym roku w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie. Dla Polaków byłby to trzeci mundial z rzędu — po Rosji w 2018 i Katarze w 2022. W tym pierwszym przypadku zespół prowadzony przez Adama Nawałkę zawiódł i nie wyszedł nawet z grupy. W tym drugim — selekcjoner Czesław Michniewicz wykonał swoją robotę, awansował do fazy pucharowej, gdzie potem kadra uległa późniejszemu finaliście, czyli Francji.
Żeby przeżywać takie emocje ponownie, Polska musi przebrnąć przez eliminacje MŚ 2026 w strefie europejskiej (UEFA). Jak wiadomo, trafiła w nich do grupy G, gdzie z marszu jej głównym celem było zajęcie drugiego miejsca, które daje prawo do gry w barażach o awans, które odbędą się w marcu 2026 roku. W ramach eliminacji na naszym kontynencie wszystkie biorące w nich udział reprezentacje zostały podzielone na 12 grup eliminacyjnych. Połowa z nich zawiera pięć zespołów, a połowa — cztery. To wszystko sprawka rozgrywek Ligi Narodów, których faza play-off odbywała się w czerwcu 2025 roku. Wówczas te pięciozespołowe grupy… zaczęły już zmagania eliminacyjne, które ruszyły w marcu. Właśnie w jednej z takich grup znaleźli się podopieczni Michała Probierza, który — jak wiemy — nie dotrwał do końca eliminacji w swojej grupie. Odszedł z kadry w czerwcu, a po kilku tygodniach poszukiwania zastąpił go trener Jan Urban.
W trakcie eliminacji bezpośredni awans na MŚ 2026 został przeznaczony tylko dla tych drużyn, którym uda się zajęcie pierwszego miejsca w stawce. W zdecydowanej większości z nich — tak jak to bywa w ostatnich latach — występuje wyraźny faworyt, pokroju Anglii, Portugalii, Francji czy Belgii. Tak też jest w przypadku grupy G, gdzie Polska musi rywalizować z Holandią. „Oranje” trafili do tej grupy, będąc przegranym ćwierćfinału Ligi Narodów, w którym mierzyli się z Hiszpanią. Gdyby wygrali — Biało-czerwoni zagraliby właśnie z aktualnymi mistrzami Europy, znakomitymi „La Furia Roja”. Z dwojga złego więc… lepiej w drodze do mistrzostw świata jest chyba rywalizować z Holandią, choć w praktyce niewiele to zmienia.
To właśnie bowiem „Pomarańczowi” są przewidywani na bezpośredni awans z grupy G, na co eksperci dają im 99,9 procent szans! Nie jest rzecz jasna tak, że reprezentacja Polski nie ma po swojej stronie żadnego scenariusza na wyprzedzenie giganta z Niderlandów, ale zakrawa to o cud. Szanse Polski są w tej kwestii naprawdę nikłe. W tej chwili, tj. przed listopadową serią spotkań, które zakończą kwalifikacje MŚ 2026 w Europie, zespół selekcjonera Urbana ma o 3 punkty mniej niż Holandia. Obie drużyny mają też do rozegrania dwa mecze, z których pierwszy… odbędzie się w Warszawie na Stadionie Narodowym! Polska może więc zrównać się punktami z „Oranje”, jeśli uda jej się z nimi wygrać. Musiałaby jednak liczyć na to, że uda się wyprzedzić Holendrów po ostatniej serii gier. Ci musieliby potknąć się z Litwą u siebie, zaś reprezentacja Polski — wygrać na wyjeździe z Maltą (od biedy zremisować, jeśli „Pomarańczowi” by jakimś cudem przegrali). Scenariusze te są jednak wyjątkowo mało prawdopodobne.
Jeśli natomiast Polska pokona Holandię — co samo w sobie jest zadaniem szalenie trudnym, choć pierwszy mecz tych ekip zakończył się remisem — i potem zanotuje taki sam rezultat jak ona w ostatnim meczu, zakończy zmagania grupy G z taką samą liczbą punktów co faworyci. Wtedy o miejscu zadecyduje bilans bramek, a ten zdecydowanie lepszy mają „Oranje”. Jest to różnica nie do przegonienia, bo to aż 13 trafień na korzyść zespołu selekcjonera Ronalda Koemana. W praktyce nikt nie ma wątpliwości, co to oznacza. Sport widział w swojej historii różne wywroty w tabelach, ale tutaj przegrany ćwierćfinału Ligi Narodów z Hiszpanią ma wszystkie karty po swojej stronie.
Wszystko więc sugeruje, że eliminacje do mistrzostw świata w Ameryce Północnej reprezentacja Polski zakończy w marcowych barażach. To tam rozstrzygną się losy czterech ostatnich uczestników MŚ 2026 rodem ze Starego Kontynentu, którzy zawitają w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Meksyku. Rozgrywane w marcu play-offy zgromadzą 16 drużyn podzielonych na cztery ścieżki po cztery w każdej. Dostanie się do nich 12 ekip z drugiego miejsca w tabelach swoich eliminacyjnych grup — w tym zapewne Biało-czerwoni z grupy G — oraz 4 ekipy korzystające z Ligi Narodów. Zanim odbędzie się losowanie, wszystkie reprezentacje zostaną podzielone na koszyki, które zostaną utworzone na podstawie aktualnego rankingu FIFA. I tak oto w półfinale baraży ktoś z pierwszego koszyka zagra z kimś z czwartego koszyka (tam znajdą się drużyny, które szans w barażach otrzymały poprzez opcję awaryjną Ligi Narodów), a reprezentacja z drugiego koszyka — z tą z trzeciego koszyka. Oczywiście zwycięzcy par trafią do finału baraży, którego wygrany wywalczy awans na mundial w 2026 roku.
Na ten moment jeszcze nie wiadomo, jakie losowanie będzie miała Polska. Nie wiadomo nawet, czy reprezentacja Polski będzie losowana z pierwszego koszyka, bo cały czas nie jest znany pełen skład barażowiczów. Pewne rzeczy są bliskie pewności, jak chociażby występ Szwecji w czwartym koszyku (dzięki Lidze Narodów, fatalnie idzie im w eliminacjach) czy gra Włochów w pierwszym koszyku (w swojej grupie kwalifikacji MŚ 2026 oglądają plecy Norwegii). Przed listopadowymi spotkaniami Polska z grupy G jest w koszyku numer jeden, ale może jeszcze zsunąć się do drugiego. Z tego powodu nie wiadomo, na kogo trafi. Dlatego też, że Polska awansuje na MŚ 2026, jest bardziej prawdopodobne, jeśli będzie w najlepszym koszu. Wtedy na pewno nie zagra z Włochami, które losowane z tego samego koszyka trafią do innej ścieżki barażowej.
Co działa na polską korzyść, to że ekipa Jana Urbana zna już smak awansu ścieżką baraży. Jeszcze za Michała Probierza dostała się tak na Euro 2024 (w play-offach wystąpiła dzięki Lidze Narodów, bo w grupie zawiodła), a za Czesława Michniewicza wywalczyła w ten sposób mundial w 2022 roku. Polacy mają więc realne szanse na zakwalifikowanie do prestiżowego turnieju, ale kluczowi będą przeciwnicy, jakich trafią w play-offach.
Rzecz jasna to, czy reprezentacja Polski awansuje na MŚ 2026, w znacznej mierze zależy też od tego, jak poradzą sobie przeciwnicy. Patrząc jednak na tabelę grupy G, wiadomo już, że… nie mają oni większego znaczenia. Eksperci oceniają szanse Polski na drugą lokatę na 99,8 procenta, co oznacza niemalże pewność. Holandia — jak opisaliśmy wyżej — raczej nie zostanie przeskoczona, a pozostali przeciwnicy nie zagrożą już Biało-czerwonym.
Drużyny Litwy oraz Malty od początku były chłopcami do bicia w grupie G. Jasne, stawiały się twardo, robiły problemy i — głównie nasi sąsiedzi — unikali do tej pory pogromów, lecz nie przełożyło się to na dorobek punktowy. Obie te reprezentacje nie zanotowały jeszcze żadnej wygranej i prawdopodobnie z okrągłym zerem zwycięstw zakończą te eliminacje. Nawet między sobą nie osiągnęły pełnego sukcesu, bo padły dwa remisy… Litwie udało się jednak zremisować z Finlandią (która pluje sobie za to w brodę) i stracić zdecydowanie mniej bramek niż Malta, która została przede wszystkim zdemolowana przez Holandię 8:0, a potem jeszcze 4:0 w rewanżu. Wyspiarze przed finałową serią gier mieli tylko jednego gola strzelonego!
Jedyną siłą, która — prócz Holandii — mogła zagrozić reprezentacji Polski, była Finlandia. „Puchacze” pokonali nawet w Helsinkach Polaków, co przypieczętowało odejście selekcjonera Probierza (zbiegło się to z fatalną atmosferą w reprezentacji, aferą z Robertem Lewandowskim itp.). Finowie jednak zawalili sprawę, bo w 2. kolejce zremisowali na wyjeździe z Litwinami, mimo że bardzo szybko prowadzili w Kownie już 2:0! To była spora niespodzianka. Potem natomiast ekipa z północnej Europy przegrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie 1:3, z Polską już Jana Urbana, wskutek czego oddaliły się jej marzenia o mundialu. Tym bardziej że Polska zremisowała w Rotterdamie z Holandią, zdobywając cenny punkt.
Przed listopadową przerwą na reprezentacje Finlandia ma tylko iluzoryczne, iście matematyczne szanse na awans. Przede wszystkim, w przeciwieństwie do „Orłów”, zagra tylko jeden mecz. Najpewniej zdobędzie w nim komplet punktów, bo rywalem będzie Malta u siebie. Teoretycznie więc „Puchacze” mogą zrównać się z Polakami, którzy mają 3 „oczka” więcej. Raczej niewiele im to da, bo nawet jeśli reprezentacja Polski ulegnie „Oranje”, to na koniec także ma spotkanie z Maltą. Wystarczy, że zdobędzie z nią chociaż punkt, a Finlandia zostanie za jej plecami.
Można oczywiście założyć bardzo mało prawdopodobny, wręcz abstrakcyjny scenariusz, w którym podopieczni Urbana przegrywają zarówno z Holandią (realne), jak i Maltą (nierealne), a Finowie pokonują wyspiarzy. Wtedy zmagania eliminacyjne obie reprezentacje zakończą z takim samym bilansem punktów, ale… wówczas będą się liczyć gole. Polska ma zdecydowanie lepszy bilans bramek niż Finlandia (tak jak Holandia ma lepszy od Polski), bo różnica wynosi 11 trafień na korzyść Biało-czerwonych. To w praktyce oznacza, że Finowie musieliby nastrzelać Maltańczykom… kilkanaście goli (!), jeśli chcieliby przy gigantycznym splocie szczęścia marzyć o wyprzedzeniu Polaków. Z tego właśnie powodu nie może dziwić, że Polska ma szanse na play-offy wynoszące 99,8 procenta. Inaczej być bowiem nie może.
Artykuł Czy Polska awansuje na Mundial 2026? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Baraże o MŚ 2026: kiedy i gdzie się odbędą? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Baraże w piłce nożnej to mecze rozgrywane pomiędzy drużynami, które nie zakwalifikowały się bezpośrednio do turnieju . Ich celem jest wyłonienie ostatnich uczestników turnieju lub ustalenie, która drużyna awansuje, a która spadnie. W wypadku eliminacji do mistrzostw świata, zwycięzcy grup mają bezpośredni awans. Drużyny z każdej federacji mają jednak prawo udziału w turnieju barażowym.
Warto pamiętać, że system eliminacji MŚ 2026 różni się od wcześniejszych kampanii. Wynika to z faktu, że mundial 2026 po raz pierwszy zostanie rozegrany w rozszerzonym formacie – z udziałem 48 drużyn. Dla Europy przewidziano 16 miejsc, z czego 12 trafi do reprezentacji, które zajmą bezpośredni awans z grup eliminacyjnych z każdej grupy. Pozostałe cztery miejsca zostaną rozdane poprzez baraże.
W europejskiej strefie udział w barażach weźmie 12 zespołów – 10 drużyn z drugich miejsc w grupach eliminacyjnych oraz 2 zespoły wyłonione z najwyższej dywizji LN (czyli Ligi Narodów), które nie zakwalifikują się bezpośrednio i nie zajmą miejsca dającego udział w barażach przez eliminacje. Te zespoły zostaną podzielone na trzy ścieżki, w których znajdą się po cztery drużyny. Z każdej ścieżki wyłoniony zostanie jeden finalista, co oznacza, że z baraży awansują trzy drużyny.
Oczywiście poza strefą UEFA, organizowane są również baraże interkontynentalne, w których udział biorą drużyny z federacji: AFC (Azja), CONCACAF (Ameryka Północna, Środkowa i Karaiby), CONMEBOL (Ameryka Południowa), OFC (Oceania). Tutaj są dwie ścieżki – łącznie z baraży interkontynentalnych awansują dwie drużyny.
Terminarz UEFA przewiduje, że baraże do mistrzostw świata 2026 zostaną rozegrane w marcu 2026 roku. Europejska federacja nie opublikowała jeszcze pełnego terminarzu barażu gdy trwa jeszcze faza grupowa, ale możemy spodziewać się, że mecze barażowe zostaną rozegrane pod koniec marca 2026 roku.
Podobnie jest w przypadku baraży interkontynentalnych. Wiadomo, że mini-turniej odbędzie się w marcu 2026 roku, ale FIFA nie podała jeszcze szczegółowego terminarzu.
Reprezentacja Polski nadal walczy o awans na świata 2026. Jeśli nie uda się uzyskać bezpośredniego awansu z grupy eliminacyjnej, Polacy będą liczyć na udział w barażach. W grę wchodzi drugie miejsce w grupie. Sporo zależy także od rankingu FIFA, który będzie brany pod uwagę przy ustalaniu par barażowych. Niestety Polska straciła szansę na bilet do baraży z Ligi Narodów. Niedawno biało-czerwoni spadli do Dywizji B.
Grupa, w której występuje Polska, jest wymagająca. Przypomnijmy, że nasi piłkarze rywalizują w grupie G, gdzie grają z przegranym pary Hiszpania – Holandia (tutaj akurat wypadło na Holandię) oraz z zespołami Litwy, Finlandii i Wysp Owcze. „Polska grupa” jest jedną z kilku 5-drużynowych w turnieju eliminacyjnym. Wszystkie grupy do Grupy G (Grupa B, Grupa C etc.) są 5-drużynowe. Pozostałe (Grupa F, Grupa K etc.) są 5-drużynowe.
Nie ma pewności, czy Polska wystąpi w barażach. Sytuację mocno skomplikowała porażka Polski w Helsinkach z Finlandią – która jest aktualnie bezpośrednim rywalem Polski w walce o udział w barażach. Michał Probierz stracił pracę po tym meczu, a nowy selekcjoner wraz ze swoim sztabem musi analizować wszystkie możliwości, by zapewnić naszej drużynie udział w decydujących zmaganiach o wyjazd na turniej w Stanach Zjednoczonych – zwłaszcza mając na uwadze kontekst pozostałych wyników w meczach grupowych i układów w trzecich miejscach w pozostałych grupach.
Rywalizacja o ostatnie przepustki na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku rozstrzygnie się w marcu 2026 roku. Mecze półfinałowe zaplanowano na czwartek 26 marca, natomiast decydujące finały, które wyłonią czterech uczestników turnieju, odbędą się we wtorek 31 marca.
W półfinałach gospodarzami są drużyny rozstawione (te z lepszym bilansem w eliminacjach), co daje im ogromny atut własnego stadionu. W przypadku finałów baraży nie decyduje już rozstawienie, ale losowanie, które wskazuje, zwycięzca której pary półfinałowej zorganizuje decydujący mecz u siebie.
Nie, baraże w strefie europejskiej rozgrywane są w formule „nagłej śmierci” – o awansie decyduje tylko jeden mecz. W przypadku remisu po 90 minutach zarządzana jest dogrywka, a jeśli ona nie przyniesie rozstrzygnięcia, zwycięzcę wyłania seria rzutów karnych.
Artykuł Baraże o MŚ 2026: kiedy i gdzie się odbędą? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Sytuacja w polskiej grupie eliminacji do mundialu po 5 kolejkach pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Zasady eliminacji mistrzostw świata 2026 nie sprzyjały temu, aby reprezentacja Polski miała wywalczyć bezpośredni awans na turniej, który odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie. Jasne bowiem od początku było, że z każdej grupy eliminacyjnej, także z grupy G, gdzie występują Biało-czerwoni, taki przywilej przytrafi się tylko zwycięzcy stawki. A to miano prawie na pewno przypadnie drużynie Holandii, w której piłka nożna zawsze stanowiła niemalże religię i która pewnie spędza jesień na pierwszym miejscu w grupie G.
Ci, którzy zajmują się wyliczaniem szans, jakie na zajęcie poszczególnych miejsc mają dane drużyny, dają ekipie Holandii 99,9 procenta na zwycięstwo i bezpośredni awans. To nie jest dobra wiadomość, ale można się tego było spodziewać. Zresztą… Holandia trafiła do grupy G po meczach ćwierćfinałowych Ligi Narodów z czerwca 2025, kiedy uległa Hiszpanii. Gdyby Polska miała się mierzyć z „La Furia Roja”, aktualnymi mistrzami Europy, wtedy dopiero byłyby ciężary.
Trzeba zaznaczyć, że w tabeli grupy G na pozycji lidera znajduje się rzecz jasna Holandia. Ma za sobą 6 spotkań, w których zdobyła 16 punktów. Oznacza to, że „Oranje” wygrali wszystko i raz zremisowali — a ten raz miał miejsce we wrześniu z Polską, w debiucie selekcjonera Jana Urbana (który zastąpił Michała Probierza). W teorii więc Biało-czerwoni, mający 3 „oczka” mniej, mają jeszcze szanse, aby dogonić „Pomarańczowych” i pokusić się o bezpośredni awans na MŚ 2026, ale są dwa kłopoty. Po pierwsze, pokonanie Holandii samo w sobie to bardzo trudne zadanie, nawet jeśli weźmie się pod uwagę grę przed własną publicznością na PGE Narodowym w Warszawie. W ostatnich latach Polacy praktycznie nie wygrywają z reprezentacyjnymi gigantami, do których grona należą „Oranje”.
Po drugie zaś — nawet jeśli reprezentacja Polski pokona faworyta i zrówna się z nim punktami — niewiele to może dać. Jasne, w ostatnim meczu ekipa z Niderlandów może potknąć się u siebie z Litwą, co przy wygranej Polski z Maltą dałoby tym drugim finisz na pierwszym miejscu. Ale czy ktoś w to wierzy? Oczywiście zespół trenera Urbana może skończyć eliminacje mistrzostw świata 2026 z taką samą liczbą punktów co Holandia. Najpierw ją pokona, a potem obie drużyny zaliczą taki sam rezultat w finałowej kolejce. Haczyk leży w bilansie bramek, który w przypadku eliminacji mistrzostw świata 2026 ma znaczenie w sytuacji zrównania punktami. „Oranje” mają na ten moment aż +19, zaś „Orły” +6. Polacy musieliby więc nieźle nastrzelać Holendrom i Maltańczykom!
Realny scenariusz jest więc taki, że reprezentacja Polski skończy na drugim miejscu w tabeli grupy G — a właśnie to miejsce zajmuje Polska przed ostateczną serią gier w listopadzie. Trzecie miejsce w grupie byłoby historyczną wręcz katastrofą, ale na szczęście raczej nie ma na nie szans. Ponownie — ci, którzy zajmują się wyliczaniem procentowych szans na spełnienie danego scenariusza — oceniają, że szanse, aby Biało-czerwoni spadli niżej, są prawie równe zeru. Prawdopodobieństwo zajęcia drugiego miejsca wynosi w przypadku Polski aż 99,8 procenta! Druga lokata dla Polaków oznacza udział w barażach, a właśnie to był nadrzędny cel, jaki stawiano jeszcze selekcjonerowi Michałowi Probierzowi na początku eliminacji MŚ 2026.
Reprezentacja Polski — jeszcze pod wodzą wspomnianego Probierza — zaczęła skutecznie, ale bez szału. W dwóch pierwszych meczach pokonała Maltę i Litwę, ale sumaryczny bilans goli 3:0 był dalece niesatysfakcjonujący. Nad głową Michała Probierza zbierały się coraz gęstsze czarne chmury, które wywołały burzę w wyniku porażki z Finlandią. Do tego doszły liczne aferki i kontrowersje, w tym pamiętna, związana z odebraniem opaski kapitańskiej Robertowi Lewandowskiemu, który wskutek tej decyzji ówczesnego selekcjonera zrezygnował z gry w reprezentacji Polski. To zmieniło się po przyjściu Jana Urbana, który opanował pożar i zalał go zimną wodą.
W swoim debiucie szkoleniowiec z Jaworzna miał bardzo trudne zadanie. Każdy, komu bliska jest piłka nożna, wie, że Polska z Holandią nie ma na ogół większych szans, tym bardziej grając na wyjeździe. Biało-czerwoni zremisowali jednak w Rotterdamie, a pokonując potem Finlandię i Litwę, usadowili się na drugiej lokacie w eliminacjach MŚ 2026. Sytuację z pościgiem Holandii już znamy, a jak to się ma w związku z ucieczką Polaków przed Finami? Otóż ta praktycznie zakończyła się już powodzeniem. „Puchacze” mają trzy punkty mniej i jeden mecz rozegrany więcej. Mają więc jeszcze tylko jedno spotkanie, z Maltą, które pewnie wygrają. Mogą więc dogonić Polskę, ale… to tylko teoria. Jak wygląda rzeczywistość?
Reprezentacja Polski również ma mecz z Maltą i trudno oczekiwać, aby grając na Morzu Śródziemnym przegrała. W listopadzie polska drużyna potrzebuje tylko punktu, aby na sto procent być wyżej od Finlandii. Zresztą wcześniej zagra jeszcze w Warszawie z Holandią, więc jeśli tam zapunktuje — zginą ostatnie fińskie nadzieje. Ale zakładając, że jednak jakimś cudem „Puchacze” eliminacje MŚ 2026 zakończą z taką samą liczbą punktów jak Polska (musiałaby dwa razy przegrać), to i tak trudno będzie ją wyprzedzić. W tej sytuacji bowiem liczyć się będzie bilans goli, a ten w tej chwili aż o 11 trafień przechyla się na korzyść Polski. Co to oznacza? Że „Orły” Urbana są już właściwie pewne drugiej lokaty!
Format eliminacji mistrzostw świata 2026, które odbędą się w przyszłym roku w Ameryce Północnej, przybrał oryginalną formę. Ich losowanie było skomplikowane, bo oprócz standardowych uwarunkowań środowiskowych (jak np. zakaz meczów między zwaśnionymi nacjami czy ograniczenia pogodowe związane z krajami wysuniętymi na północ) mieszała w tym wszystkim Liga Narodów. Stąd zespół Polaków już w trakcie zmagań eliminacyjnych dowiedział się, że po porażce w ćwierćfinale LN jego rywalem będzie Holandia, a nie Hiszpania. To nie zmieniało jednak faktu, że w każdej z 12 grup eliminacji mistrzostw świata 2026 szansę na awans bezpośrednio na MŚ 2026 mają tylko zwycięzcy grup. Ich wicemistrzowie będą rywalizować w barażach — i prawie na pewno w gronie tym będzie Polska.
Co jeszcze warto dodać, to że w barażach mogą zagrać 4 drużyny, które nie zajęły żadnego z miejsc 1–2 w swoich grupach i teoretycznie straciły nadzieję na mundial. Jak to możliwe? Ano tak jak w przypadku wcześniejszych baraży, jakie odbywały się w strefie UEFA. Pomocną dłoń wyciąga Liga Narodów, gdzie czterej najlepsi zwycięzcy poszczególnych dywizji, jeśli nie awansują na MŚ 2026 bezpośrednio lub nie zajmą drugiej lokaty w eliminacyjnej grupie, mogą załapać się do baraży. Skorzysta na tym np. beznadziejna w trakcie el. MŚ 2026 Szwecja. Reprezentacje te będą jednak losowane z czwartego koszyka, z którym zagrają przedstawiciele pierwszego koszyka w półfinałach baraży. Drugi koszyk zagra natomiast z trzecim. Zwycięzcy półfinałów zmierzą się w finale — którego wygrany pojedzie do USA, Meksyku i Kanady. Takie bilety są w barażach cztery.
Przed meczami listopadowymi koszyki barażowe prezentują się następująco:
Istnieje jeszcze szansa, że zawodnicy reprezentacji Polski będą jednak losowani z drugiego kosza. O koszykach decyduje bowiem pozycja w rankingu FIFA i nie można wykluczyć pewnych roszad — zarówno w samym rankingu, jak i… na drugich lokatach w poszczególnych grupach. Przykładowo, nadal możliwy jest scenariusz, w którym Słowacja (teraz koszyk 2) awansuje na turniej bezpośrednio, a jej miejsce w barażach zajmą Niemcy. Wtedy trafiliby do pierwszego koszyka, spychając Polskę niżej. Warto kibicować Niemcom.
Reprezentacja Polski zajmuje obecnie 2. miejsce w grupie z dorobkiem 10 punktów, co stawia ją w roli faworyta do gry w barażach, ale ze stratą do liderującej Holandii. Kluczowe dla układu tabeli było ostatnie zwycięstwo, które pozwoliło zachować dystans nad trzecią drużyną w grupie.
Najważniejsze spotkania rozegrane zostaną podczas najbliższego, październikowego zgrupowania, gdzie zmierzymy się z niżej notowanym rywalem oraz bezpośrednim konkurentem do awansu. Wyniki tych meczów ostatecznie zweryfikują nasze szanse na dogonienie lidera przed finiszem eliminacji.
Artykuł Sytuacja w polskiej grupie eliminacji do mundialu po 5 kolejkach pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Polska w walce o baraże: kto może być rywalem w decydujących meczach? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Po przekonującym zwycięstwie 2:0 nad Litwą w Kownie, reprezentacja Polski znacząco przybliżyła się do udziału w barażach o awans na mundial 2026, organizowanego w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Przypomnijmy, że Biało-Czerwoni, pod wodzą trenera Jana Urbana, zgromadzili po sześciu meczach 13 punktów, co umacnia ich na drugim miejscu w grupie G eliminacji, tuż za Holandią z dorobkiem 16 punktów. Drugie miejsce w grupie daje baraże MŚ i wiele wskazuje na to, że faktycznie zobaczymy nasz zespół w marcowych barażach.
Pierwsze miejsce dla Polski w grupie jest już prawie niemożliwe. Polska może zrównać się punktowo z Holandią jeśli ją pokona, ale to i tak na niewiele się zda. Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu padł remis 1:1. Holandia ma jednak zdecydowanie lepszy bilans bramkowy, co daje jej przewagę w klasyfikacji grupy eliminacyjnej. Dodajmy, że pierwsza lokata w grupie daje bezpośredni awans do fazy grupowej mistrzostw świata.
W tym momencie wiemy, że w barażach weźmie udział 16 drużyn – 12 z drugich lokat w grupach eliminacyjnych oraz cztery najwyżej sklasyfikowane w Lidze Narodów. Wszystkie zespoły będą rozdzielone na cztery koszyki. Po październikowej serii spotkań Polska wskoczyła do pierwszego koszyka eliminacji, który w teorii daje łatwiejszych przeciwników z drugiego i trzeciego koszyka oraz pozwoli uniknąć najmocniejszych rywali. Wszystko jednak będzie wiadomo w listopadzie, gdy zamknie się zasadnicza część eliminacyjna. Z kim zatem może zagrać Polska w barażach?
Możliwości jest mnóstwo i wszystko będzie pewne dopiero po listopadowych meczach eliminacyjnych, które zakończą etap kwalifikacji w strefie UEFA. Na ten moment lista potencjalnych rywali pozostaje bardzo szeroka. Już dziś jednak można stwierdzić, że najkorzystniejszy układ zakładałby umieszczenie biało-czerwonych w pierwszym koszyku. Taki scenariusz pozwoliłby uniknąć rywalizacji z silnymi zespołami, takimi jak Włochy, Austria czy Turcja, a dodatkowo dałby Polsce atut własnego boiska w półfinale. W teorii wygląda to jak plan doskonały, lecz jego realizacja nie zależy jedynie od wyników naszych piłkarzy. Bardzo możliwe, że rywalami Polaków będą takie drużyny jak Macedonia Północna, Irlandia Północna lub Ukraina. Aby zachować szansę na taki obrót spraw, z dwóch nadchodzących spotkań trzeba wywalczyć co najmniej cztery punkty.
Nie wszystko jednak zależy od polskich piłkarzy. Decydującym czynnikiem przy podziale koszyków może okazać się jednak forma reprezentacji Walii i terminarz eliminacji do MŚ 2026. Jeśli Walijczycy nie zdołają przeskoczyć w tabeli Macedonii Północnej – z którą wkrótce zmierzą się bezpośrednio – Polska utrzyma swoją pozycję w pierwszym koszyku. Ostateczny wynik Węgrów również będzie rzutował na układ koszyków. Portugalia w ostatnim meczu zremisowała z Węgrami 2:2, co pokazuje, że kadra Węgier aspiruje nawet do awansu na mundial.
Baraże odbędą się w marcu i składać się będą z półfinału oraz finału. W ewentualnym finale baraży Biało-Czerwoni spotkają się prawdopodobnie z jedną z drużyn z pierwszego koszyka, choć trwające eliminacje pokazały już, że wszystko jest w tej kwestii możliwe i wiele może się jednak jeszcze zmienić.
Potencjalni rywale to zazwyczaj inne drużyny z drugich miejsc w grupach eliminacyjnych lub najwyżej sklasyfikowane zespoły z Ligi Narodów, które nie uzyskały bezpośredniego awansu. Ostateczna lista przeciwników zależy od podziału na koszyki podczas losowania oraz tego, czy Polska znajdzie się w gronie drużyn rozstawionych.
O rozstawieniu decyduje dorobek punktowy uzyskany w fazie grupowej eliminacji (często bez uwzględniania meczów z ostatnią drużyną w tabeli). Bycie drużyną rozstawioną jest kluczowe, ponieważ zazwyczaj gwarantuje przywilej rozegrania pierwszego meczu barażowego (półfinału) na własnym stadionie.
Terminarz baraży jest ściśle ustalony przez federację (UEFA/FIFA) i najczęściej obejmuje dwustopniową rywalizację (półfinał i finał) rozgrywaną w marcowym oknie reprezentacyjnym. Dokładne daty i godziny spotkań są oficjalnie potwierdzane tuż po ceremonii losowania par.
Artykuł Polska w walce o baraże: kto może być rywalem w decydujących meczach? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Ile zarabia sędzia piłkarski? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Zarobki sędziów piłkarskich są zróżnicowane. Wszystko zależy od ligi, funkcji (sędzia główny, asystent, sędzia techniczny, VAR) i doświadczenia. W Polsce w sezonie 2025 stawki za poprowadzony mecz w Ekstraklasie dla sędziego głównego wynoszą około 4200 zł brutto. Asystenci na tym poziomie otrzymują około 2200 zł, a sędzia techniczny – około 700 zł. Dodatkowo, przy obsłudze VAR w meczach ekstraklasy, sędzia może dostać ryczałt – ok. 2400 zł za mecz.
W I lidze stawki są niższe: sędzia główny może zarobić około 2300 zł za mecz, asystent – 1100 zł, a sędzia techniczny – 550 zł. W II lidze mówimy o stawkach rzędu 1500 zł dla arbitra głównego, zaś w III lidze – około 700 zł. W Pucharze Polski stawki są zróżnicowane — od 600 zł w rundach wstępnych do nawet 4300 zł w finale dla sędziego głównego. W niższych klasach rozgrywkowych, takich jak IV liga czy klasy okręgowe, sędzia główny może liczyć na kwoty rzędu 300-400 zł, a asystent proporcjonalnie mniej. W klasie B stawki spadają do poziomu około 190 zł dla arbitra głównego.
W praktyce, ile zarabia sędzia piłkarski – zależy od funkcji, klasy rozgrywkowej, liczby spotkań i obecności w systemach VAR. Osoby rozpoczynające w niższych klasach muszą często ponosić koszty dojazdu, sprzętu i szkoleń, co zmniejsza realne wynagrodzenie. W wojewódzkich związkach piłki nożnej lokalne taryfikatory określają stawki dla meczów młodzików lub juniorów — często symboliczne, kilkadziesiąt do kilkuset złotych. To pokazuje, że aby zostać sędzią piłkarskim i osiągnąć lepsze stawki, trzeba wspinać się szczebel po szczeblu, zdobywać doświadczenie i reputację.
Jeśli chodzi o prestiżowe międzynarodowe rozgrywki, stawki dla arbitrów są znacznie wyższe niż w Polsce. To nagroda za jakość sędziowania i pozycję w hierarchii UEFA. W Lidze Mistrzów sędzia główny otrzymuje kilka tysięcy euro za mecz. W fazie grupowej stawka dla arbitra wynosi około 6500 euro, a asystenci dostają połowę tej kwoty. W finale Ligi Mistrzów główny arbiter może liczyć nawet na 11 000 euro. Według niektórych źródeł, polski sędzia Szymon Marciniak, prowadząc mecze tych rozgrywek zarobił w jednym sezonie około 70 000 euro!
W ramach UEFA przy rozgrywkach takich jak Liga Europy, Ligi Konferencji czy mecze międzynarodowe Ligi Narodów, stawki są nieco niższe, ale nadal zdecydowanie przewyższają te z krajowych rozgrywek. Podczas mistrzostw świata arbitrom wypłacane są stawki rzędu kilku tysięcy dolarów za mecz, a w fazach finałowych znacząco rosną.
Wysokość stawki inkasowanych przez sędziów zależy przede wszystkim od stopnia zaawansowania, klasyfikacji UEFA i prestiżu danego meczu. Nawet jeśli stawki w niższych ligach w Polsce wydają się skromne, dla arbitrów angażujących się w rozgrywki międzynarodowe możliwości zarobkowe są nieporównywalnie większe.
W PKO BP Ekstraklasie sędzia główny otrzymuje około 4200 zł brutto za mecz, asystent około 2200 zł, a sędzia VAR ok. 2400 zł. W niższych klasach rozgrywkowych stawki drastycznie spadają – w IV lidze arbiter główny może liczyć na około 300 zł za spotkanie, a w klasach okręgowych i niższych kwoty te są jeszcze mniejsze.
Tak, wąska grupa najlepszych arbitrów (tzw. sędziowie zawodowi) posiada kontrakty z PZPN, które gwarantują stałe wynagrodzenie bazowe w wysokości kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Do tej kwoty doliczane są dodatkowe stawki za każdy poprowadzony mecz, co czyni sędziowanie ich głównym źródłem utrzymania.
Zarobki na arenie międzynarodowej są znacznie wyższe – sędzia kategorii Elite za poprowadzenie meczu Ligi Mistrzów może otrzymać nawet 10 000 euro (ok. 43 000 zł). Dodatkowo arbitrzy powoływani na wielkie turnieje, jak Mistrzostwa Świata czy EURO, otrzymują wysokie wynagrodzenie ryczałtowe oraz premie za każde spotkanie.
Artykuł Ile zarabia sędzia piłkarski? pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Podsumowanie występu siatkarek na mistrzostwach świata pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Polki trafiły do grupy D w fazie grupowej mistrzostw świata siatkarek, gdzie zmierzyły się z rywalkami z różnych kontynentów. W ich grupie znalazły się silne ekipy, a ich rywalkami były Rumunki, Katarki oraz Niemki. Dzięki dobrej dyspozycji i konsekwentnej grze udało im się wyjść z grupy z pozycji lidera. W meczu przeciwko Niemkom, decydującym o kolejności awansu, udało się odnieść zwycięstwo 3:2, co otworzyło drogę do najlepszej szesnastki, gdzie meldowały się najlepsze zespoły mistrzostw. W fazie pucharowej Polki stoczyły wielkie boje, szczególnie w 1/8 finału, gdzie po tie breaku pokonały Belgię 3:2. W ćwierćfinale przyszło jednak starcie z faworytkami turnieju, Włoszkami i tam drużyna prowadzona przez trenera Stefano Lavariniego musiała uznać wyższość przeciwniczek na przestrzeni całego spotkania, przegrywając 0:3 (17:25, 21:25, 18:25). W efekcie polska drużyna zakończyła start na 7. miejscu w klasyfikacji końcowej. Nawet brązowy medal nie był na wyciągnięcie ręki, a Włoszki to ostatecznie mistrzynie świata.
Już w fazie grupowej polskie siatkarki pokazały, że są drużyną, która nie boi się presji i potrafi wytrzymać kluczowe momenty. Polki jechały na turniej w roli jednych z faworytek i pierwsze spotkania to pokazały. W pierwszym spotkaniu polskie zawodniczki wysoko pokonały Rumunię 3:0, a następnie pewnie wygrały także z Katarem 3:0. W meczu decydującym o pierwszym miejscu w grupie stoczyły zacięty pojedynek z Niemkami i wygrały 3:2. Trzy zwycięstwa w grupie dały Polkom pozycję liderem i pewnie awansowały do głównego etapu mistrzostwo. Polki pokazały bardzo dobry poziom, potrafiły w trudnych momentach przejąć inicjatywę, umiały reagować i przewyższyć rywali w trudniejszych momentach. W ten sposób wywalczyły lepsze rozstawienie w kolejnej fazie i uniknęły trudniejszych przeciwniczek na wczesnym etapie eliminacyjnym.
Analizując występ tej reprezentacji, trzeba zwrócić uwagę na styl podopiecznych Lavarini. Jak wszyscy się spodziewali, stawiano na solidność w przyjęciu, cierpliwość w konstruowaniu akcji oraz elastyczne zmiany w trakcie spotkania, które w wielu momentach dawały świeżość grze i potrafiły wydobyć zespół z opresji. W ofensywie polskie atakujące potrafiły być skuteczne, ale czasem brakowało im przebojowości wobec mocnych bloków rywalek, co szczególnie było widać w starciu z Włochami i Niemcami. Często decydowały najmniejsze detale w postaci wymiany piłek, kontr z ataku, opanowanie nerwów w kluczowych piłkach. To w fazie pucharowej, gdy rywalki były już z wyższego szczebla, przewaga techniczna przeciwniczek uwypukliła się, szczególnie w meczu z Włoszkami i drugim secie, które narzuciły swoje tempo i dyktowały warunki. W tym spotkaniu “włoski mur” w obronie i świetna organizacja przyjęcia często zamykały drogę do sukcesu polskim atakującym. Kondycyjnie nasze zawodniczki był znakomicie przygotowane.
Bez wątpienia największym atutem polskiej drużyny był zespół jako całość. Nie polegano na jednej gwieździe i indywidualnych umiejętnościach, lecz na kolektywie i mieszance doświadczonych siatkarek z młodą krwią. W trudnych momentach pojawiały się zmienniczki, które wnosiły impuls – przykładem tego jest udział Martyny Czyrniańskiej, która w ważnych momentach wchodziła w mecz i wnosiła świeżość, balansując grę zespołu. Ponadto dobra współpraca pomiędzy blokiem i obroną dawała solidne fundamenty w wielu akcjach. Stabilność przyjęcia w wielu momentach pozwalała budować akcje nawet z przeciwnymi warunkami. W ataku potrafiły błysnąć liderki, na czele z Magdaleną Stysiak, która mimo trudnych warunków wielokrotnie była w stanie wymusić błąd przeciwniczek i zdobyć istotne punkty. Również jakościowe zmiany w postaci rezerwowych, Malwina Smarzek, Paulina Damaske czy wspomniana wcześniej Martyna Czyrniańska – pozytywnie wpływały na strukturę gry i dawały trenerowi pole do manewru w decydujących momentach.
Patrząc realistycznie, jednym z kluczowych obszarów do poprawy pozostaje konsekwencja w ofensywie wobec silnych bloków. Gdy przeciwniczki dobrze ustawiają blok lub grają agresywnie odwracające przyjęcie, nasza drużyna czasem brakowało wariantów. Ponadto Polkom zabrakło doświadczenia oraz pola manewru w starciu z faworytkami całego turnieju. Mecz na szczycie kobiecej siatkówki Starego Kontynentu pokazał, że mimo wielkiej woli naszym zawodniczkom jeszcze brakuje do absolutnej elity. Trzeba jednak zauważyć olbrzymi progres naszej reprezentacji Polski siatkarek, które w ostatnich latach były w sporym dołku, a teraz potrafią zawalczyć na mistrzostwach świata.
Artykuł Podsumowanie występu siatkarek na mistrzostwach świata pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>Artykuł Podsumowanie Mistrzostw Świata siatkarek pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>W globalnym czempionacie brała udział nie tylko reprezentacja Polski. Zagrały tam 32 drużyny z 5 konfederacji, z czego prym wiodły zespoły europejskie. Wszystko zaczęło się tradycyjnie w fazie grupowej, gdzie w grupie poszczególne rywalki mierzyły się każda z każdą. W kolejnej fazie zameldować się mogły jednak tylko dwie drużyny z pierwszych miejsc, które potem trafiały do drabinki w 1/8 finału. Faza pucharowa rozgrywała się na przełomie sierpnia i września, z finałem oraz meczem o brązowy medal, które odbył się w niedzielę 7 września.
Na mistrzostwach świata w Tajlandii po raz pierwszy w swojej historii udział w takim turnieju wzięły cztery drużyny – Wietnam, Szwecja, Słowenia oraz Słowacja. Co ciekawe, debiutant już w pierwszym spotkaniu wyszedł na parkiet, a były nim Szwedki. Siatkarki ze Skandynawii walczyły dzielnie i ich przeciwniczki, Holenderki, musiały się nieźle na męczyć, bo w pierwszym secie wygrały „świeżynk”i! Musiały jednak zdobyć 27 punktów, ale koniec końców i tak przegrały. Holandia zajmuje 8. miejsce w rankingu Międzynarodowej Federacji Siatkarskiej.
W drugim etapie, rozgrywanym systemem pucharowym, zameldowały się wszystkie reprezentacje, które powinny. W gronie tym była oczywiście reprezentacja Polski. Zwycięzcą mistrzostw siatkarek zostały wspomniane Włoszki, które pewnie wygrały swoją grupę B z Słowacją (3:0, z czego w dwóch setach do 14 i 11), Kubą (3:0, z czego najgorszy set włoskie siatkarki wygrały do 16) oraz z najtrudniejszymi przeciwniczkami, Belgią 3:1 (wygrane do 16 i 18, jedyny przegrany set w grupie). Reprezentacja Italii w 1/8 finału mistrzostw świata siatkarek rozbiła 3:0 Niemcy, z czego w każdym secie radziły sobie lepiej. W trzecim secie pokonały nasze zachodnie sąsiadki do 11! Gładko zameldowały się w ćwierćfinale, gdzie ich rywalkami były Biało-czerwone – również pokonane 3:0, z czego najtrudniejszy moment meczu Włoszki miały w drugim secie, wygrywając do 21. Zespół, który prowadzi Stefano Lavarini, pożegnał się z turniejem.
Dopiero półfinał i finał reprezentacji Włoch sprawił jako takie kłopoty. W półfinale liderki rankingu grały z wiceliderkami rankingu, Brazylijkami, a sprawa awansu rozstrzygnęła się w tie breaku. Punktów w meczu padło bardzo dużo, a przedstawicielki Ameryki Południowej dwukrotnie prowadziły, ale Italia sobie finalnie poradziła. W spotkaniu o złote medale przyszło Włoszkom rywalizować z Turczynkami i ponownie wygrały 3:2. W tym przypadku to one dwukrotnie prowadziły, ale i tak musiał decydować tie break. Siatkarki Italii zdominowały jednak rywali i wygrały do 8, dzięki czemu założyły na szyje drugie złoto mistrzostw świata w swojej historii!
Reprezentacja Polski siatkarek podchodziła do mistrzostw świata jako trzecia drużyna w rankingu Międzynarodowej Federacji Siatkarskiej FIVB. Wiadome jednak było, że nie są w gronie ścisłych faworytek i jeśli Biało-czerwone trafią na jakąś potęgę, będą miały problemy. Wierzono jednak, że Polki, np. Magdalena Stysiak czy Katarzyna Wenerska, mogą poprowadzić koleżanki po medal mistrzostw świata, tyle że ich przygoda zakończyła się na ćwierćfinale. W meczu z późniejszymi zwyciężczyniami, Włoszkami, Biało-czerwone nie miały większych szans. Przegrały 0:3, w setach kolejno: do 17, do 21 i do 18. Szału więc nie było. A jak było wcześniej?
Reprezentacja Polski siatkarek grała w grupie G. Wygrały wszystkie mecze, oddając jednak 4 sety. Na „dzień dobry”, otwierając grupę, Polki pokonały 3:1 Wietnam, ale miały lekki stres, bo Azjatki prowadziły 1:0. Potem polskie siatkarki wygrały do 10 i do 12, ale w trzecim secie rywalki znowu się spięły, w efekcie czego przegrały już tylko do 22. Z Kenią również było 3:1, a oddanie seta Afrykankom było na pewno sensacyjne – bo do 15! Poza tym Polki wygrywały do 17, do 15 i do 14. W tym jednym secie Polska ewidentnie się zacięła. Najtrudniejszym spotkaniem fazy grupowej było to ostatnie, z Niemcami. Było 3:2, a wszystko rozstrzygało się w tie breaku. Niemki dwukrotnie prowadziły, a w czwartym secie polskie siatkarki nieźle się napociły, bo było 28:26. W piątym – było aż 19:17. Kto przodował u Biało-czerwonych w grupie? Można mówić o takich zawodniczkach jak: Magdalena Stysiak, Agnieszka Korneluk, Martyna Czyrniańska, Aleksandra Szczygłowska czy Katarzyna Wenerska
Polki wygrały potem jeszcze tylko jedno spotkanie – w 1/8 finału z Belgią, a było 3:2. Rywalki stawiały się Biało-czerwonym, wygrywając w pierwszym secie, potem przegrywając dwa, znowu wygrywając – i w tie breaku było 15:10 dla polskich siatkarek. Potem, w ćwierćfinale, przyszło mierzyć się z Włochami – i wyszło, jak wyszło.
Wielkich niespodzianek, sensacji i rozczarowań na turnieju w Tajlandii raczej nie było. Na pewno duży plus stawia się przy debiutującej reprezentacji Słowenii, która jako jedyna z „nowych” awansowała do fazy pucharowej. Tam co prawda przegrała 0:3 z Turcją, ale tanio skóry nie sprzedała, bo dwukrotnie było do 28 i do 27! Czołówka rankingu FIVB zameldowała się w decydujących fazach, a ci, których tam być „nie powinno”, raczej tam nie awansowali.
Artykuł Podsumowanie Mistrzostw Świata siatkarek pochodzi z serwisu OSK Prowobrzeze.
]]>